Promocje
Koszulka meczowa młodzieżowa LKS BS
Koszulka meczowa młodzieżowa LKS BS

136,00 zł

Cena regularna: 154,00 zł

Spodenki meczowe LKS BS
Spodenki meczowe LKS BS

62,00 zł

Cena regularna: 72,00 zł

Damska  koszulka meczowa LKS BS
Damska koszulka meczowa LKS BS

86,00 zł

Cena regularna: 92,00 zł

Kurtka ortalionowa Iskra Kochlice
Kurtka ortalionowa Iskra Kochlice

139,00 zł

Cena regularna: 195,00 zł

Zestaw treningowy (2 koszulki + spodenki + getry) AS Rycerz Legnickie Pole
Zestaw treningowy (2 koszulki + spodenki + getry) AS Rycerz Legnickie Pole

169,00 zł

Cena regularna: 241,00 zł

Koszulka treningowa Iskra Kochlice poliester krótki rękaw
Koszulka treningowa Iskra Kochlice poliester krótki rękaw

69,00 zł

Cena regularna: 92,00 zł

Czapka Mewa Kunice
Czapka Mewa Kunice

40,00 zł

Cena regularna: 50,00 zł

Kurtka zimowa LKS BS
Kurtka zimowa LKS BS

292,00 zł

Cena regularna: 378,00 zł

Koszulka treningowa LKS BS
Koszulka treningowa LKS BS

131,00 zł

Cena regularna: 151,00 zł

Spodnie treningowe Mewa Kunice
Spodnie treningowe Mewa Kunice

75,00 zł

Cena regularna: 107,00 zł

Spodnie treningowe slim Mewa Kunice
Spodnie treningowe slim Mewa Kunice

139,00 zł

Cena regularna: 194,00 zł

Spodnie treningowe AMP Budziszów WLK
Spodnie treningowe AMP Budziszów WLK

80,00 zł

Cena regularna: 107,00 zł

Produkt dnia
Earthquake XI piłka nożna meczowa
Earthquake XI piłka nożna meczowa

499,00 zł

szt.
Tsunami XI piłka nożna meczowa
Tsunami XI piłka nożna meczowa

720,00 zł

szt.
Paczkomaty InPost
Paczkomaty InPost
Zaloguj się
Nie pamiętasz hasła? Zarejestruj się

Z piekła do nieba - Relacja z Wroactiv

84.jpg


Trzeci kilometr

Sezon na biegi uliczne rozpocząłem przy okazji "Dziesiątki Wroactiv". Wybiegałem rekord życiowy, pomimo bardzo niefortunnego początku. Zapraszam do przeczytania relacji "kilometr po kilometrze".

Wrocław przywitał biegaczy bardzo silnymi podmuchami wiatru, co troszkę mnie zniechęcało, ale starałem się myśleć pozytywnie, bo zwyczajnie byłem świadomy ogromu pracy, jaki wykonałem przez zimę.

Po około 20 minutach rozgrzewki udałem się na start, gdzie wiatr omal nie urywał głowy. Czekałem tylko 5 minut, a zdążyłem nieco przymarznąć.

Punktualnie o godzinie 13:00 ruszyliśmy na wrocławskie ulice. Już po kilkuset metrach zaczął mi się zsuwać pasek od tętna - poprawiłem go raz, drugi i trzeci... przy okazji zrywając sobie numer. Na szczęście agrafka nie spadła i udało mi się go szybko przypiąć, a chwilę później postanowiłem zdjąć pasek i biec z nim w ręce. Krótko mówiąc - moja uwaga była skupiona na wszystkim, tylko nie na samym biegu. Pierwszy kilometr w 3:20, a i tak zajmowałem dosyć odległą pozycję.

Po przygodach na pierwszym kilometrze, myślałem, że najgorsze mam już za sobą - oj jak bardzo się myliłem! Ale o tym dalej. Na drugim kilometrze jestem schowany za grupą i robię go w 3:24.

Na trzecim kilometrze zaczyna doskwierać mi jakaś kolka. Muszę zwolnić, a grupa "odjeżdża" i zostaję sam... jak zwykle. Skręcamy na rondzie i zaczyna się ponad 2-kilometrowy odcinek pod wiatr. Nie chcę ryzykować "szarpnięcia" i złapania grupy, ale tym bardziej nie mam zamiaru czekać aż ktoś do mnie doskoczy. Trzeci kilometr w 3:26.

Kolka zaczyna odpuszczać, ale żołądek cały czas jakiś spięty, przez co czuję, że nie biegnę tak jak bym chciał. Walczę samotnie z tym wiatrem i czwarty kilometr zamykam w 3:34. Tutaj już wkradają się myśli, że zawaliłem ten bieg nie ryzykując sklejenia szybszej grupy.

Na horyzoncie widzę już Biedronkę, co zwiastuje długo wyczekiwaną nawrotkę. Zbieram się w sobie i walczę z tym dziwnym "spięciem" żołądka. Na półmetku kontroluje czas - kilometr w 3:29, a cała piątka w 17:13, czyli mam zaledwie 4 sekundy zapasu w stosunku do życiówki, a ja już mam dosyć...

Po nawrocie wiatr zaczyna pomagać, ale ja zwyczajnie nie mam już sił na dalszy bieg w takim tempie. Doganiam i wyprzedzam innego biegacza, ale w głowie krąży mi tylko "stary, olej ten bieg, już nic tu nie ugrasz". Szósty kilometr w 3:28.

Wyprzedzam kolejnych zawodników, ale mam wrażenie, że ledwo biegnę. Spoglądam na zegarek - kilometr w 3:21! Do mety jeszcze 3 km, a ja czuję, że wracam do gry!

Skręcamy na rondzie w prawo i znowu bardzo mocno dmucha w twarz, ale tutaj jestem już tak uskrzydlony, że nic sobie z tego nie robię i "kasuję" kolejnych biegaczy! Ósmy kilometr niemal w całości pod wiatr, a ja go robię w 3:24.

Na dziewiątym kilometrze znów mamy wiatr w plecy i tutaj cisnę już naprawdę mocno! Ostatnie dzisiaj wyprzedzanie i kilometr zamykam w 3:16!

Dobiegamy do stadionu. Tutaj dmucha cholernie mocno, a do tego czeka nas krótki podbieg. Pracuję bardzo mocno, walczę z wiatrem i nie mogę się doczekać kiedy ujrzę metę. Okrążyłem stadion i na ostatnich stu metrach dostałem taki podmuch wiatru w plecy, że omal się nie wywróciłem :D Ostatni kilometr w 3:21, a całość w 34:10. Słaniam się na nogach w stronę barierki i mocno zniszczony cieszę się z nowej życiówki!

Pierwsze 5 km pokonałem w 17:13, co dawało 25 miejsce, natomiast drugie 5 km przebiegłem w 16:57, co pozwoliło mi awansować na 17 miejsce, pośród ponad tysiąca biegaczy.

Życiówka poprawiona o 24 sekundy, co napawa optymizmem przed kolejnymi startami. Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę dzisiejsze warunki. Myślę, że przy lepszej pogodzie, mógłbym się tu pokusić o 33 z przodu :)

PS. Zdecydowanie były to ostatnie zawody, które pobiegłem z paskiem od tętna! :D

Wjazd po życiówkę! :D datasport.pl

Ekipa od życiówek :D


Newsletter
Podaj swój adres e-mail, jeżeli chcesz otrzymywać informacje o nowościach i promocjach.
do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl